O, POS!

Wczoraj zaatakowała mnie pierwsza reklama świąteczna. Za chwilę zacznie się listopad, czyli początek większości świątecznych kampanii. Stąd postanowiłam wykorzystać ten moment na rozwienięcie tematu dotyczącego materiałów POS.

Okres końca roku jest szczególny, każdy produkt chce być świątecznym.

Czym więc możemy dysponować, jeżeli nie zmieniamy całego opakowania produktu, a chcemy podkreślić jego „zimową” wyjątkowość? Wyliczmy:

  • owijki, banderole, nakładki – doskonały pomysł na „ubranie” naszego opakowania w odświętny strój. W tym wypadku mamy bardzo szeroką gamę możliwości pod względem dostępnych podłoży oraz sposobu uszlachetniania nadruku.
  • wobblery – małe, duże, okrągłe, kwadratowe, połyskujące, matowe, kolorowe i jakie tylko chcemy. Tu również możemy puścic wodze fantazji zaczynając od wybrania podłoża, które nie koniecznie musi być papierem. Wobblery nie muszą być płaskie (możemy składać kilka warstw), mogą również być wykonane w technice druku soczewkowego 3D. Zdecydowanym plusem wobblerów jest na pewno łatwość montażu w zależności od naszych potrzeb i charakteru miejsca docelowego.
  • shelf stopper – pierwsze co przychodzi na myśl, to taki wobbler tylko, że stojący na półce. A tak na serio to jest to rodzaj przegrody, która w łatwy sposób może oddzielić nasze produkty od towaru konkurenta. Znów dowolność materiałów, sprawia, że możemy wyróżnić swoją firmę tak jak tego chcemy.
  • shelf liner, listwy cenowe – listwa na półce sklepowej nie musi być wcale nudna. Dzięki wykorzystaniu różnych form i kształtów, możemy przemycić ważne dla nas treści, nie tylko te związane z ceną, w bardzo przyjemny sposób. Przykładem może być jedna z naszych produkcji, której zdjęcie zamieściłam poniżej.
  • standy, ekspozytory – tu dopiero zaczyna się zabawa. Standy mogą mieć różne przeznaczenie. Mogą służyć do ekspozycji materiałów dotyczących naszego produktu, ekspozycji samych produktów lub mogą być wykorzystane podczas akcji promocyjnych. Ich wielkość zależy od naszego zapotrzebowania, a kolorystyka może być dowolna. Przykład? Kilka zdjęć poniżej pokaże jak różnorodne jest to narzędzie.
  • naklejka elektrostatyczna – bardzo prosty sposób na przekazanie treści w miejscach, gdzie nie mamy możliwości powieszenia plakatu, czy ekspozycji innych materiałów. Naklejka może mieć wybrany kształt. Przy wykorzystaniu elektrostatyki powstaje materiał, który bez problemu można powiesić na ścianie, oknie, czy innej powierzchni i w tak samo łatwy sposób ja usunąć. Nie zostawia żadnego śladu i można stosować ją wielkorotnie.
  • naklejka podłogowa – skoro półki i ściany mamy już zapełnione to jeszcze możemy pomyśleć o wykorzystaniu podłogi. Naklejki podłogowe mają ten plus, że nie muszą specjalnie ściągać na siebie uwagii Klienta. W końcu każdy z nas patrzy pod nogi 🙂
  • bigbox – czyli mały produkt w wielkiej formie. Jeżeli nasz produkt nie może z jakiś powodów byc wyeksponowany to zawsze możemy pokazać Klientowi jego większą wersję. Możemy umieścić ją w zupełnie innym miejscu, ale jednak wpłynąć na docelowy wybór Klienta.
  • bilonownice, maty – coś czego na pewno nie ominą Klienci, bo za produkty muszą płacić. Forma może być dowolna, kolorsytyka również. Ważne jest to, że łącza w sobie zarówno elementy reklamy bezpośredniej, jak i użyteczności.

Powyższe propozycje oczywiście nie wyczerpują tematu materiałów POS (będziemy jeszcze do niego wracać), jednak dla mnie jako Klienta te elementy są z reguły najciekawsze. Przeważnie materiały są bardzo kolorowe i faktycznie przyciągają mój portfel, na nieszczęście mojego portfela.

A jeżeli Was zainteresował jakiś szczególny POS lub macie coś, co jest nowością, piszcie, pogadamy 🙂

standy_listwy

Reklamy

Era hybrydy

Pierwsza myśl, gdy usłyszymy słowo hybryda? Pewnie większość odpowie, że jest to nowoczesny samochód. Sama nazwa odnosi się jednak do szerszej sfery naszego życia, niż tylko motoryzacyjnej. Również w poligrafii możemy spotkać takie nazewnictwo.

Lakier hybrydowy, bo właśnie o nim tu mowa został już przez nas przedstawiony w jednym z wpisów, jako rodzaj uszlachetnienia druku. Jest to stosunkowo nowa technologia, która jednak na dobre zagościła w pracach naszych Klientów.

Biorąc do ręki druk, w którym został wykorzystany lakier hybrydowy, na pierwszy plan wysuwa się struktura papieru. Przypomina on bardziej tworzywo sztuczne niż „zwykłą” kartkę papieru. Przesuwając palcami po powierzchni poczujemy chropowatość, która przez wielu kojarzona jest z efektem skórki pomarańczy. Dodatkowo po użyciu lakieru papier, w odbiorze staje się bardziej wiotki, niż wynikałoby z jego gramatury. I tym sposobem zaskakujący efekt pierwszego wrażenia mamy za sobą.

Do czego więc można wykorzystać tego typu lakier?

Z naszego doświadczenia wynika, że lakier może być zastosowany wszędzie tam gdzie sięga wyobraźnia naszych Klientów. Najczęściej jednak stosowany jest przy produkcji pudełek, ulotek, czy folderów. Można nim pokryć całe powierzchnie lub połączyć z innymi uszlachetnieniami.

Doszliśmy do punktu, w którym należałoby wyjaśnić w jaki sposób powstaje wyżej opisana technologia. Podręcznikowo można stwierdzić, iż jest to połączenie, na jednej powierzchni, dwóch różnych rodzajów lakieru, mianowicie błyszczącego oraz matowego. Najczęściej służą do tego celu lakiery UV błyszczący oraz offsetowy. Ten ostatni musi posiadać specjalne właściwości, aby po zetknięciu się z lakierem UV zważył się i utworzył, wspominany już efekt chropowatości.

Pamiętajmy jednak, że jak z każdym lakierem, tak też z hybrydowym należy uważać przy produkcji niektórych prac. Warto zwrócić szczególną uwagę przy pracach składanych, gdyż w miejscach łamania papieru lakier może pękać (podobnie jak sam lakier UV). Stopień nasilenia tego zjawiska zależy oczywiście od rodzaju powierzchni, gramatury oraz kierunku układania się włókien w arkuszu. Pęknięcia będą szczególnie widoczne przy pracach zadrukowanych w ciemnej kolorystyce o jednolitej powierzchni.

Na koniec chcemy podkreślić kilka plusów lakieru hybrydowego:

Stosowanie tego uszlachetnienia nie zabiera dodatkowego czasu (lakier hybrydowy kładziemy w trakcie druku).

Uwzględniając w produkcji lakier hybrydowy możemy jednocześnie zaplanować miejsca z wybiórczym UV (z definicji mamy to „w cenie”). Kontrast między powierzchnią błyszczącą a hybrydową jest nawet większy niż między błyszczącą a matową.

W porównaniu z innymi uszlachetnieniami, przy większych nakładach lakiery hybrydowe plasują się w czołówce tańszych uszlachetnień. Mimo to otrzymany produkt, spokojnie może zostać oznaczony etykietką „premium”.

Pytajcie, próbujcie, testujcie.

hybryda

Krótka przerwa

W związku z nastaniem jesieni Gadalog postanowił popaść w lekką melancholię, nas natomiast skusił romantyczny obraz spędzenia kilku dni z chusteczką pod nosem i kocem otulającym nasze dygoczące ciała.

Ale z tym już koniec. Wracamy w pełni sił i zapraszamy na jesienną odsłonę poligraficznej wiedzy.

Targowisko równości

Zastanawialiście się kiedyś jak wielki wpływ ma na nas wszystko to, co dzieje się dookoła naszego biznesu (niekoniecznie w bezpośrednim jego sąsiedztwie)?

Czy nieustanna pogoń za byciem najlepszym i jedynym w swoim rodzaju faktycznie spycha nas na ścieżkę innowacyjności i kreatywnego spojrzenia?

Otóż, pewnie wielu z Was zatrzymuje się czasem na przystanku zwanym imprezą branżową. Odkrywa tam,że jego wyrafinowana i finezyjna fantazja materiałowo-produktowa jest jednak jedną z wielu pospolitych i tak zupełnie zwyczajnych.

Postanowiliśmy wykorzystać targowy wrzesień do osobistego sprawdzenia i przeanalizowania materiałów, którymi firmy tak chętnie się dzielą ze swoimi kontrahentami, klientami, czy zupełnie obojętnymi przechodniami. Doszliśmy do wniosku, że najczęściej odpowiedzialne za zupełny brak polotu są stwierdzenia, takie jak „jeżeli coś się sprawdza to po co to zmieniać”, czy np. „skoro w mojej branży tak się robi, to i ja tak będę robić”.

Trafne, dosadne, ale zdecydowanie przesadzone (nie w tym kierunku, w którym należy).

I jak to się ma do tego, że z każdej strony atakują nas nowości i innowacyjne rozwiązania, otrzymujemy informacje, że najważniejszy jest rozwój i samodoskonalenie,a konkurencja to nasz chleb powszedni.

Warto więc chwilę poświęcić, aby zastanowić się czy nasze dotychczasowe projekty i materiały mogły być wykonane w inny sposób. Targi są świetnym miejscem,aby sprawdzić, czy jesteśmy w czołówce najlepszych i jak daleko za nami jest reszta peletonu. Jest to moment, w którym nowości stają się już ogólnie używanymi, a my wiemy jak daleko trzeba odskoczyć, aby nasze kolejne realizacje mogły być znów zaskakujące. Dzięki temu nasze starania będą miały odzwierciedlenie w przeliczalnym efekcie jakim jest zainteresowanie klientów i kontrahentów.

Akurat naszej pracy przyświeca motto, że należy się piąć w stronę najlepszych, a nie być niezauważalnym pośród tłumu nam podobnych. Proponujemy korzystać z niego każdego dnia. A jak nie wiecie w jaki sposób przekuć to w realny efekt, z chęcią doradzimy.

długa droga (praca)

Pamiętacie drukarnię, która reklamowała się hasłem „drogo, brzydko, nieterminowo … ale blisko”? Nie wiemy czy właściciele byli zadowoleni z efektów tak nonkonformistycznej strategii marketingowej. Ale to hasło dotyka prostej prawdy – nie jesteśmy w stanie utrzymać wszystkich parametrów na jednakowym poziomie – krótkiego czasu realizacji, wysokiej jakości produkcji i niskiej ceny.
O jakości nie będziemy rozprawiać – zakładamy, że dla większości klientów ten parametr powinien być możliwie jak najwyższy.
Przyjrzyjmy się zatem czasowi realizacji, a do ceny wrócimy na koniec.

Czas realizacji druku zależy od kilku elementów:

1. Po pierwsze czas liczymy od momentu otrzymania poprawnie przygotowanych plików i ewentualnych wzorców kolorystycznych. Żeby zacząć musimy też mieć zaplanowaną produkcję, zakupione materiały. Jeśli moment dostarczenia plików z jakichś powodów przedłuża się nawet o jeden dzień, to czas realizacji może przesunąć się bardziej, ponieważ w kolejce czekają prace kolejnych Klientów drukarni. Jeśli w ostatniej chwili wprowadzimy korektę w specyfikacji produktu może się okazać, że wybrany proces technologiczny trzeba zmienić, pliki są nieodpowiednio przygotowane, czekamy np. na nowy papier itp. Produkcja powinna być zapięta na ostatni guzik, żeby utrzymać cenę i termin realizacji.

2. Załóżmy, że mamy już poprawne pliki, proofa, ustaloną specyfikację i oczywiście termin realizacji. Zaczynamy produkcję. Ale czy napewno nie można czegoś przyspieszyć? Przecież maszyna drukuje nasz nakład w kilka godzin. To co tam może jeszcze trwać tyle dni?

Każdy etap produkcji ma fizyczne ograniczenia jeśli chodzi o czas trwania. Maszyna drukarska faktycznie „wyrzuca” arkusze bardzo szybko. Ale zanim przejdziemy do dalszych działań druk musi wyschnąć. W zależności od zastosowanego podłoża może to zająć mniej lub więcej czasu. Suche arkusze możemy już obrabiać dalej – foliować, tłoczyć, ciąć, giąć, szyć czy kleić. Możliwości dodatkowego uszlachetniania i zabiegów introligatorskich jest całkiem sporo. Każdy z nich zajmuje określony czas. Nie wszystkie z nich przebiegają automatycznie. Niektóre prace są wykonywane ręcznie (np. klejenie kiwaków do wobblerów lub podklejanie plakatów taśmą dwustronną). W ich przypadku pośpiech może tylko doprowadzić do zwiększenia odpadu.

3. Mając już gotowy nakład bardzo łatwo zaprzepaścić całą wykonaną wcześniej pracę na etapie pakowania. Niestety nie możemy liczyć na delikatne obchodzenie się z naszymi cennymi paczkami przez firmy przewozowe. Źle zabezpieczony towar zwykle ulega zniszczeniu w transporcie. Dlatego warto na ten etap również poświęcić odpowiednią ilość czasu i pieniędzy.

Wróćmy do pieniędzy. Wszystkie etapy wspomniane wcześniej wykonane prawidłowo przekładają się na konkretne koszty. Koszt można delikatnie obniżyć jeśli możemy sobie pozwolić na wydłużenie terminu realizacji (pewne procesy możemy np. robić wspólnie dla różnych zleceń). Odwracając sytuację – możemy czasem przyspieszyć produkcję, ale musimy zwiększyć cenę – dodatkowe fundusze pozwalą nam np. na zatrudnienie dodatkowych osób do prac ręcznych.

Chociaż więc tempo pracy maszyny drukarskiej robi wrażenie, to cała produkcja może trwać kilka lub kilkanaście dni i nie wynika to ze złej woli drukarni, tylko z ograniczeń czasowych samych procesów i ograniczonej ilości środków finansowych, które mają jednocześnie zagwarantować wysoką jakość i zapewnić drukarni zarobek.

O wykrojnikach słów kilka

Czasem mamy dość prostych kształtów i standardowych formatów w naszej pracy. Chcemy dać ponieść się fantazji lub specyfika produktu wymaga od nas uzyskania kształtu innego niż standardowy arkusz.

W takim wypadku będziemy korzystali z wykrojnika. W uproszczeniu oznacza to, że praca po druku będzie wycinana według dostarczonego kształtu, mogą to być zaokrąglone rogi, ale również obrys człowieka, towaru, pojazdu lub siatka pudełka.

Dla klienta i projektanta wykrojnik jest przede wszystkim linią zaznaczoną na projekcie, dla nas jednak ma on głównie postać fizyczną. Jest to forma drewnianej podstawy w której przy pomocy technologii CNC żłobione są rowki, które służą do mocowania różnego rodzaju „noży”.

W projekcie natomiast jest to po prostu kształt zaznaczony linią w dowolnym nieużywanym w innym jego miejscu kolorze Pantone z naniesionym atrybutem „nadruk obrysu” (ang. overprint). To pozwala nam na łatwe wyizolowanie siatki.

W zależności od potrzeby możemy zastosować:

  • linie tnące (noże) – stosuje się je tam, gdzie konieczne jest przecięcie materiału (najczęściej obrys zewnętrzny opakowania). Są to linie stalowe zaostrzone na jednej krawędzi. Występują w różnych wysokościach, szerokościach i rodzajach ostrza w zależności od wykrawanego materiału. Najczęściej używane są noże o wysokości 23,8mm i grubości 0,7mm
  • linie nagniatające (bigi) – są to jakby „tępe” noże – zamiast ostrza mają zaokrągloną krawędź.
    Stosuje się je wszędzie tam gdzie materiał trzeba zagnieść lub załamać np. ścianki pudełka.
    Podobnie jak w przypadku noży dostępne są ich różne wysokości i grubości. Parametry te także dobiera się w zależności od wykrawanego materiału.
  • Linie perforacyjne (perforacje) – linie tnące ale z przerywanym ostrzem. Używa się ich jeśli z pewnych względów, nie można zastosować bigi lub np. do nacięcia kuponów do późniejszego ich odrywania. Możliwe są różne rozstawy długości naprzemiennie cięcia i przerwy. Aby wykonać np.: kupon promocyjny do oderwania – taki jak w książkach telefonicznych albo czasopismach – użyjemy perforacji, w której cięcie to np. 2 mm, a przerwa 1 mm. W opakowaniu z grubej tektury falistej, aby ułatwić zaginanie, zamiast bigi także zastosujemy perforacje, ale w innej konfiguracji np.: 15 mm cięcia i 15 mm przerwy.

Przy projektowaniu z użyciem wykrojnika musimy pamiętać o pewnych ograniczeniach. Jednym z ważniejszych jest odległość pomiędzy ostrzami, która powinna wynosić minimalnie 3 mm. Powinniśmy pamiętać również, że niewielkie ostre elementy mogą zostać niedokładnie wycięte.

Znowu nie ten kolor :(

„Ale ten kolor miał być inny!” Odbieramy taki telefon od Klienta i od razu pot spływa nam po plecach.

Pierwsze pytanie, które sobie zadajemy brzmi: jaki to w takim razie miał być kolor?

Możliwości jest co najmniej kilka. Żeby rozwikłać zagadkę musimy wiedzieć do czego zleceniodawca porównuje wydrukowaną pracę. Do poprzednich realizacji, do próby kolorystycznej, do projektu widzianego na monitorze lub wydruku ze swojej drukarki, czy może do wytycznych zapisanych w firmowych standardach? Odpowiedź na to pytanie pomoże nam w odpowiedzi z kolei czy z plików, które otrzymaliśmy od Klienta było możliwe uzyskanie koloru, o który mu chodzi.

Zwykle problem w odwzorowaniem kolorów w druku staje się tym bardziej widoczny dla Klienta im więcej wykonuje prac z tymi samymi elementami projektu. Zmienia się drukarnia, grafik, specyfikacja produktu (materiały, technologia druku) a kolor powinien być jak najbardziej zbliżony we wszystkich pracach. Powodzenie tej operacji można sprowadzić do trzech kroków: wprowadzeniu odpowiednich wartości koloru na etapie projektu, przeliczenie tych wartości odpowiednio do technologii druku i materiału oraz brak odchyleń na etapie samego druku. W teorii wydaje się to proste, ale ponieważ w tym procesie bierze udział wiele osób i urządzeń, to jest niestety sporo miejsca na błąd. Co możemy zrobić, żeby go uniknąć?

Za odpowiedni kolor w pliku odpowiada grafik projektujący daną pracę. Grafik nie jest wróżką, więc musi znać ewentualne ustalenia odnośnie kolorystyki prac, które zapadły przy okazji wcześniejszych realizacji lub wynikają np. z księgi znaku. Warto przekazać grafikowi pełną specyfikację druku a nie tylko np. sam format pracy. Na jej podstawie grafik może przewidzieć ewentualne ograniczenia kolorystyczne, jakie mogą wystąpić przy realizacji danej pracy. Przy skomplikowanych projektach wskazane jest wręcz by grafik mógł skontaktować się bezpośrednio z drukarnią. Jego wątpliwości rozwiane na etapie projektowania mogą znacznie ułatwić wszystkim życie.

Mając już prawidłowo przygotowany plik w interesie wszystkich ze stron (grafika, Klienta i drukarni) warto przygotować proofa, czyli wydruk na którym możemy w wiarygodny sposób ocenić kolorystykę pracy. Jeśli proof zostanie zaakceptowany przez Klienta posłuży drukarni jako wzór kolorystyczny.

Mimo, że proof przydaje się wszystkim, to jednak decyzja o jego zamówieniu leży po stronie Klienta, tak jak i koszt jego przygotowania. Ten ostatni nie jest duży o ile nie chcemy proofować każdej z kilkudziesięciu stron przygotowywanej właśnie broszury.

Przy okazji proofów warto pamiętać o kilku rzeczach:

  • Proofem nie może być jakikolwiek wydruk z pliku. Mówiąc o proofie mamy na myśli tylko certyfikowany proof cyfrowy. Jest to wydruk, który posiada certyfikat poprawności wykonania i może posłużyć jako wzór dla maszyny drukarskiej.
  • Proofa najlepiej zamawiać w drukarni, która będzie wykonywać daną pracę. Jeśli z jakiegoś względu nie jest to możliwe zapytajmy w drukarni z jakich profili kolorystycznych będą korzystać przy druku i przekazać tę informację firmie przygotowującej proofa.
  • Dla wygody warto robić proofa w dwóch kopiach. Klient podpisuje obie i jedną zostawia u siebie a druga wędruje do drukarni.
  • Akceptacja proofa nie jest miejscem na poprawki tekstów czy grafiki.
  • Pamiętajmy, żeby oglądać proofa w świetle dziennym – światło sztuczne potrafi swoją barwą mocno zniekształcić naszą percepcję kolorów.
  • Warto zwrócić uwagę, że chociaż proofy są doskonałym narzędziem kontroli koloru, to nie są ostatecznym wzorem druku i mogą różnić się od finalnego arkusza, który wyskoczy z maszyny. Większość pantonów będzie zasymulowana z większym lub mniejszym przybliżeniem. Nie zobaczymy na proofie zmiany koloru pod wpływem foliowania oraz wpływu samego podłoża. Na nic nie przyda nam się proof przy pracach drukowanych na kartonie metalizowanym (to temat na osobny wpis 🙂 ) Na proofie z racji innej technologii druku nie zobaczymy wreszcie offsetowego rastra. Szara ciągła kreska na proofie w rzeczywistości okaże się z bliska linią przerywaną, złożoną z czarnych kropek.

Mimo tych niedoskonałości proof jest i tak najprostszym i najlepszym narzędziem służącym do sprawdzenia, czy kolor będzie odpowiadać naszym oczekiwaniom.

Ostatnim etapem jest druk. Mając proofa drukarz stara się zbliżyć do tego wzorca i zakładając że dwa poprzednie etapy powiodły się powinno mu się to udać. Drukarz to ostatni bastion – jeszcze na tym etapie można jeszcze sporo poprawić, choć zwykle zmiany koloru w jednym miejscu pociągają za sobą zmiany gdzie indziej. Dlatego korekty na tym etapie często wiążą się z podjęciem decyzji które elementy są dla nas ważniejsze pod względem kolorystyki. Przy istotnych dla nas pracach warto skorzystać z tzw. akceptacji druku w drukarni, żeby samodzielnie dopilnować wierności kolorystycznej na ostatnim etapie produkcji.

Pamiętajmy więc: od zlecenia dla grafika do odbioru gotowego produktu przechodzimy przez wiele etapów. Proces ten w teorii jest prosty. Ale dobry efekt na końcu wymaga po drodze zaangażowania i uwagi wielu osób. Również tego, któremu najbardziej zależy, czyli zlecającego pracę Klienta.

Termin terminami, a czas już nas goni …..

Jak chcielibyśmy pracować? Ile Państwu potrzeba na to czasu?

Jak pracujemy? Termin na wczoraj.

Kto z nas tego nie zna i nie przerabia raz za razem, z kolejnym klientem.

Pojawia się więc pierwsze pytanie: z czego to wynika?

Już nawet siły najwyższe pogubiły się w labiryncie produktowo-przestrzenno-czasowym. Z reguły odpowiedź jest jedna: TO NIE JA MAM NA TO WPŁYW. I tak zaczynamy kolejny dzień w nerwowej, terminowej odysei.

Stąd kolejne pytanie: po co nam w ogóle terminy?

Otóż wyznaczenie terminu powoduje, że w chaosie galopujących dni i tygodni roboczych, pojawia się delikatny powiew nadziei na poczucie spełnienia i „ogarnięcia” sytuacji. Termin, jaki by nie był, z samego założenia jest dobry. Mamy plan działania, harmonogram naszych realizacji i papierowego świadka naszej ciężko wykonywanej pracy.

Czy jednak patrząc na na powyższe wyjaśnienia nie nasuwa się Wam myśl, że skoro jest to tak doskonałe narzędzie to dla naszej własnej wygody można by zacząć z niego korzystać w bardziej racjonalny sposób?

Co nam da poprawnie określony czas realizacji?

– po pierwsze spokój ducha – wiemy, że wszystko idzie zgodnie z terminem, mamy czas na wykonywanie naszych obowiązków, a nie nerwowe podgryzanie ołówka za monitorem naszego komputera,

– po drugie i w sumie niezwykle istotne – nasi pracownicy mają odpowiednią ilość czasu, aby wykonać dla nas nieskazitelnie idealną pracę, za którą im płacimy (a nam nasz klient),

– po trzecie i ostateczne, nie będziemy rozmijać się z naszym terminem – wykonanie zlecenia w czasie ustalonym przez obie strony daje sygnał, że ta współpraca ma ogromne możliwości dalszego rozwoju.

Tak więc dla obopólnego zdrowia psychicznego proponujemy, aby następnym razem każdy z nas poświęcił odrobinę więcej czasu na urealnienie naszych oczekiwań terminowych.

DRUK CYFROWY – DLACZEGO WARTO?

Często pojawiają się opinie, że druk cyfrowy jest gorszy od offsetowego. Czy to prawda? 

Życie pokazuje, że tak radykalne stwierdzenia rzadko się sprawdzają w każdej sytuacji. Nie inaczej jest w tym przypadku. Druk cyfrowy to inny obszar druku niż druk offsetowy. Każdy z nich ma swoje zalety i ograniczenia, ale oba doskonale się uzupełniają.

Najważniejsze zalety druku cyfrowego:

1. Ze względu na sposób przygotowania materiałów do druku unikamy drogich kosztów przygotowania pojawiających się przy druku offsetowym, a więc jest niezastąpiony przy drukowaniu niskich nakładów. Cena jednostkowa zamawianego produktu zasadniczo nie ulega zmianie niezależnie od tego czy drukujemy jedną, 10 czy 100 sztuk.

2. Druk cyfrowy daje możliwość personalizowania. Personalizować można praktycznie wszystko, teksty, grafiki, itp. Wyobraźcie sobie druk 500 sztuk zaproszeń, czy kalendarzy, z których każde ma inne zdjęcie np. zaproszonego gościa, indywidualny adres, personalia. To tylko jeden przykład, a jak wspomniałem możliwe jest praktycznie wszystko.

3. Jakość materiałów w druku cyfrowym praktycznie nie ustępuje jakości druku offsetowego:

– do niedawna tonery dawały pewne ograniczenia jakościowe, później pojawiły się tonery polimerowe – półciekłe, a następnie również farby. Obecnie niektóre maszyny umożliwiają uzyskanie wydruków, których nie jesteśmy w stanie odróżnić od produkcji offsetowych. Jeżeli zależy nam np. na uzyskaniu doskonałej jakości zdjęć to korzystając z najnowszych technologii cyfrowych i odpowiednich nośników możemy wręcz uzyskać lepszą jakość niż w konwencjonalnym druku.

– nośniki – mamy do dyspozycji całą gamę nie tylko papierów, ale również nośników z tworzyw sztucznych – chyba komentarz niepotrzebny…

– w tej chwili maszyny cyfrowe to całe systemy drukujące z których na końcu możemy otrzymać gotowe produkty wykończone introligatorsko i uszlachetnione.

4. I teraz wisienka na torcie – możemy z dowolnego miejsca na świecie tworzyć gotowe dokumenty do druku, konfigurować je oraz drukować w dowolnym udostępnionym nam miejscu. Powstają coraz bardziej zaawansowane systemy informatyczne zdalnego przygotowywania prac, dedykowane specjalnie dla maszyn cyfrowych. Przykładem może być fotoksiążka. Logując się do systemu w firmie mieszczącej się np. w Hiszpanii, która takie fotoksiążki wykonuje mamy możliwość indywidualnego przygotowania jej layoutu, korekty przesłanych zdjęć (kolorystyka, kadrowanie), wybrania materiału, rodzaju oprawy, uszlachetnień i wydrukowania jej na udostępnionych nam urządzeniach cyfrowych. Co ciekawe mogą one być właśnie w tej firmie, ale mogą być udostępnione w dowolnym innym miejscu. 

Aktualnie głównym ograniczeniem możliwości druku cyfrowego jest format zadruku. W tej chwili z większości maszyn uzyskamy format netto A3. Jednak i to może ulec zmianie w najbliższej przyszłości, gdyż producenci stale pracują nad tym tematem, a co za tym idzie formaty w kolejnych, nowych urządzeniach są coraz większe. Już są dostępne maszyny cyfrowe, z których możemy dostać wydruk w formacie B2.

Ograniczeniem ekonomicznym pozostaje oczywiście nakład. Wraz z jego wzrostem dochodzimy do granicy, przy której koszty przygotowania druku stanowią coraz mniejszą część ceny jednostkowej i opłaca się uruchomić produkcję offsetową.

Wierzcie mi to tylko niewielka część tego co można powiedzieć, czy napisać o druku cyfrowym.
Jeżeli chcecie więcej to dajcie znać, jeżeli się nie zgadzacie to napiszcie, jeżeli chcecie coś dodać to zdecydowanie będzie nam bardzo miło.

katalog

Uszlachetnianie

Papier jest cierpliwy i wiele zniesie… Nie koniecznie musi dotyczyć to treści na nim naniesionych, “cierpliwość” w tym wypadku odnosi się do wykorzystywania specjalnych składników i mikstur, którymi pokrywamy papier, aby nadać mu ciekawszy charakter. Mowa oczywiście o uszlachetnieniach lakierami i foliami, błyszczącymi i matowymi, chropowatymi i aksamitnymi. Zakręciło się w głowie od możliwości?

 

 

Zacznijmy od wymiany najczęściej spotykanych uszlachetnień, są nimi m.in. lakier hybrydowy, lakier UV, który może być stosowany również wybiórczo, lakier UV matowy, lakier soft touch oraz lakiery UV brokatowe, puchnące, fluorescencyjne, czy zapachowe.

Lakiery przede wszystkim mają za zadanie upiększyć papier i finalnej pracy nadać unikalny charakter. Może nie będzie to metamorfoza na miarę zamiany dyni w karocę, ale z pewnością przyciągnie uwagę odbiorcy.

Warto podkreślić, iż istnieją również lakiery zabezpieczające druk i właśnie lakier offsetowy oraz dyspersyjny pełnią taką funkcję ochronną. Drukując na kredzie matowej, należy zabezpieczyć druk jednym z powyższych lakierów, aby farba nie “ścierała” się z powierzchni papieru. W przypadku druku na kredzie błyszczącej lakier dyspersyjny błyszczący pełni funkcje raczej uszlachetnienia, gdyż druk na kredzie błysk nie ulega “wycieraniu”, tak jak opisany wyżej druk na kredzie matowej. Można oczywiście mieszać kredę matową z lakierem dyspersyjnym błyszczącym i odwrotnie by uzyskać np. efekt satynowy.

W przypadku folii, jako uszlachetnienia, najczęściej spotykamy się z folią błyszcząca, matowa oraz soft touch.

Przygoda z uszlachetnieniami polega na odpowiednim łączeniu poszczególnych lakierów i folii na drukowanych materiałach. Oczywiście zawsze służymy pomocą w wyborze odpowiednich połączeń. Pilnujemy, aby Państwa wymagania nie przerastały możliwości technologicznych.

Czego nie można zrobić? Z pewnością nie można położyć folii punktowo! Folie kładziemy na całości papieru, możemy natomiast na folie matową położyć wybiórczo lakier UV.

I tu pojawia się miejsce na nasze propozycje:

Matowa folia idealnie pasuje do błyszczącego lakieru UV punktowego. Kontrast, który z pewnością nie umknie naszej uwadze. Szczególnie poleca się wykorzystanie folii na wszelkiego rodzaju produktach wymagających falcowania i bigowania przy dużych gramaturach papieru. Folia zdecydowanie zabezpieczy naszą pracę i nie pozwoli na ujawnienie się możliwych pęknięć papieru spowodowanych jego składaniem.

Folia soft touch z punktowym UV – folia w dotyku jest aksamitna, delikatna, nie przypomina zwykłego papieru. Miejsca pokryte lakierem są natomiast lekko śliskie. Kontrast widoczny jest nie tylko dla oczu, ale i dla dotyku, granica między uszlachetnieniami będzie wyraźnie wyczuwalna oraz co ważne, folia soft touch jest dużo bardziej odporna na zarysowania od foli matowej.

Lakier hybrydowy i lakier UV błyszczący wybiórczy to kolejny przykład połączenia efektu matu z błyskiem. Dodatkowo lakier hybrydowy położony na papier kredowy w dotyku bardziej przypomina tworzywo sztuczne lub papier syntetyczny niż papier kredowy. Więcej o samym lakierze hybrydowym pojawi się w kolejnym artykule.

Wszystkie folie i lakiery mają za zadanie podnieść wartość naszego towaru. Folia dodatkowo zabezpieczy nasze produkty. Państwa wyobraźnia i nasze doświadczenie pozwoli na stworzenie czegoś niezwykłego …

Pamiętaj, jeżeli sam chcesz sprawdzić, czy dany druk został wzbogacony o folię, spróbuj go rozerwać – materiał ulegnie rozwarstwieniu.

kolaz3