O, POS!

Wczoraj zaatakowała mnie pierwsza reklama świąteczna. Za chwilę zacznie się listopad, czyli początek większości świątecznych kampanii. Stąd postanowiłam wykorzystać ten moment na rozwienięcie tematu dotyczącego materiałów POS.

Okres końca roku jest szczególny, każdy produkt chce być świątecznym.

Czym więc możemy dysponować, jeżeli nie zmieniamy całego opakowania produktu, a chcemy podkreślić jego „zimową” wyjątkowość? Wyliczmy:

  • owijki, banderole, nakładki – doskonały pomysł na „ubranie” naszego opakowania w odświętny strój. W tym wypadku mamy bardzo szeroką gamę możliwości pod względem dostępnych podłoży oraz sposobu uszlachetniania nadruku.
  • wobblery – małe, duże, okrągłe, kwadratowe, połyskujące, matowe, kolorowe i jakie tylko chcemy. Tu również możemy puścic wodze fantazji zaczynając od wybrania podłoża, które nie koniecznie musi być papierem. Wobblery nie muszą być płaskie (możemy składać kilka warstw), mogą również być wykonane w technice druku soczewkowego 3D. Zdecydowanym plusem wobblerów jest na pewno łatwość montażu w zależności od naszych potrzeb i charakteru miejsca docelowego.
  • shelf stopper – pierwsze co przychodzi na myśl, to taki wobbler tylko, że stojący na półce. A tak na serio to jest to rodzaj przegrody, która w łatwy sposób może oddzielić nasze produkty od towaru konkurenta. Znów dowolność materiałów, sprawia, że możemy wyróżnić swoją firmę tak jak tego chcemy.
  • shelf liner, listwy cenowe – listwa na półce sklepowej nie musi być wcale nudna. Dzięki wykorzystaniu różnych form i kształtów, możemy przemycić ważne dla nas treści, nie tylko te związane z ceną, w bardzo przyjemny sposób. Przykładem może być jedna z naszych produkcji, której zdjęcie zamieściłam poniżej.
  • standy, ekspozytory – tu dopiero zaczyna się zabawa. Standy mogą mieć różne przeznaczenie. Mogą służyć do ekspozycji materiałów dotyczących naszego produktu, ekspozycji samych produktów lub mogą być wykorzystane podczas akcji promocyjnych. Ich wielkość zależy od naszego zapotrzebowania, a kolorystyka może być dowolna. Przykład? Kilka zdjęć poniżej pokaże jak różnorodne jest to narzędzie.
  • naklejka elektrostatyczna – bardzo prosty sposób na przekazanie treści w miejscach, gdzie nie mamy możliwości powieszenia plakatu, czy ekspozycji innych materiałów. Naklejka może mieć wybrany kształt. Przy wykorzystaniu elektrostatyki powstaje materiał, który bez problemu można powiesić na ścianie, oknie, czy innej powierzchni i w tak samo łatwy sposób ja usunąć. Nie zostawia żadnego śladu i można stosować ją wielkorotnie.
  • naklejka podłogowa – skoro półki i ściany mamy już zapełnione to jeszcze możemy pomyśleć o wykorzystaniu podłogi. Naklejki podłogowe mają ten plus, że nie muszą specjalnie ściągać na siebie uwagii Klienta. W końcu każdy z nas patrzy pod nogi 🙂
  • bigbox – czyli mały produkt w wielkiej formie. Jeżeli nasz produkt nie może z jakiś powodów byc wyeksponowany to zawsze możemy pokazać Klientowi jego większą wersję. Możemy umieścić ją w zupełnie innym miejscu, ale jednak wpłynąć na docelowy wybór Klienta.
  • bilonownice, maty – coś czego na pewno nie ominą Klienci, bo za produkty muszą płacić. Forma może być dowolna, kolorsytyka również. Ważne jest to, że łącza w sobie zarówno elementy reklamy bezpośredniej, jak i użyteczności.

Powyższe propozycje oczywiście nie wyczerpują tematu materiałów POS (będziemy jeszcze do niego wracać), jednak dla mnie jako Klienta te elementy są z reguły najciekawsze. Przeważnie materiały są bardzo kolorowe i faktycznie przyciągają mój portfel, na nieszczęście mojego portfela.

A jeżeli Was zainteresował jakiś szczególny POS lub macie coś, co jest nowością, piszcie, pogadamy 🙂

standy_listwy

Reklamy

Era hybrydy

Pierwsza myśl, gdy usłyszymy słowo hybryda? Pewnie większość odpowie, że jest to nowoczesny samochód. Sama nazwa odnosi się jednak do szerszej sfery naszego życia, niż tylko motoryzacyjnej. Również w poligrafii możemy spotkać takie nazewnictwo.

Lakier hybrydowy, bo właśnie o nim tu mowa został już przez nas przedstawiony w jednym z wpisów, jako rodzaj uszlachetnienia druku. Jest to stosunkowo nowa technologia, która jednak na dobre zagościła w pracach naszych Klientów.

Biorąc do ręki druk, w którym został wykorzystany lakier hybrydowy, na pierwszy plan wysuwa się struktura papieru. Przypomina on bardziej tworzywo sztuczne niż „zwykłą” kartkę papieru. Przesuwając palcami po powierzchni poczujemy chropowatość, która przez wielu kojarzona jest z efektem skórki pomarańczy. Dodatkowo po użyciu lakieru papier, w odbiorze staje się bardziej wiotki, niż wynikałoby z jego gramatury. I tym sposobem zaskakujący efekt pierwszego wrażenia mamy za sobą.

Do czego więc można wykorzystać tego typu lakier?

Z naszego doświadczenia wynika, że lakier może być zastosowany wszędzie tam gdzie sięga wyobraźnia naszych Klientów. Najczęściej jednak stosowany jest przy produkcji pudełek, ulotek, czy folderów. Można nim pokryć całe powierzchnie lub połączyć z innymi uszlachetnieniami.

Doszliśmy do punktu, w którym należałoby wyjaśnić w jaki sposób powstaje wyżej opisana technologia. Podręcznikowo można stwierdzić, iż jest to połączenie, na jednej powierzchni, dwóch różnych rodzajów lakieru, mianowicie błyszczącego oraz matowego. Najczęściej służą do tego celu lakiery UV błyszczący oraz offsetowy. Ten ostatni musi posiadać specjalne właściwości, aby po zetknięciu się z lakierem UV zważył się i utworzył, wspominany już efekt chropowatości.

Pamiętajmy jednak, że jak z każdym lakierem, tak też z hybrydowym należy uważać przy produkcji niektórych prac. Warto zwrócić szczególną uwagę przy pracach składanych, gdyż w miejscach łamania papieru lakier może pękać (podobnie jak sam lakier UV). Stopień nasilenia tego zjawiska zależy oczywiście od rodzaju powierzchni, gramatury oraz kierunku układania się włókien w arkuszu. Pęknięcia będą szczególnie widoczne przy pracach zadrukowanych w ciemnej kolorystyce o jednolitej powierzchni.

Na koniec chcemy podkreślić kilka plusów lakieru hybrydowego:

Stosowanie tego uszlachetnienia nie zabiera dodatkowego czasu (lakier hybrydowy kładziemy w trakcie druku).

Uwzględniając w produkcji lakier hybrydowy możemy jednocześnie zaplanować miejsca z wybiórczym UV (z definicji mamy to „w cenie”). Kontrast między powierzchnią błyszczącą a hybrydową jest nawet większy niż między błyszczącą a matową.

W porównaniu z innymi uszlachetnieniami, przy większych nakładach lakiery hybrydowe plasują się w czołówce tańszych uszlachetnień. Mimo to otrzymany produkt, spokojnie może zostać oznaczony etykietką „premium”.

Pytajcie, próbujcie, testujcie.

hybryda

Krótka przerwa

W związku z nastaniem jesieni Gadalog postanowił popaść w lekką melancholię, nas natomiast skusił romantyczny obraz spędzenia kilku dni z chusteczką pod nosem i kocem otulającym nasze dygoczące ciała.

Ale z tym już koniec. Wracamy w pełni sił i zapraszamy na jesienną odsłonę poligraficznej wiedzy.

Targowisko równości

Zastanawialiście się kiedyś jak wielki wpływ ma na nas wszystko to, co dzieje się dookoła naszego biznesu (niekoniecznie w bezpośrednim jego sąsiedztwie)?

Czy nieustanna pogoń za byciem najlepszym i jedynym w swoim rodzaju faktycznie spycha nas na ścieżkę innowacyjności i kreatywnego spojrzenia?

Otóż, pewnie wielu z Was zatrzymuje się czasem na przystanku zwanym imprezą branżową. Odkrywa tam,że jego wyrafinowana i finezyjna fantazja materiałowo-produktowa jest jednak jedną z wielu pospolitych i tak zupełnie zwyczajnych.

Postanowiliśmy wykorzystać targowy wrzesień do osobistego sprawdzenia i przeanalizowania materiałów, którymi firmy tak chętnie się dzielą ze swoimi kontrahentami, klientami, czy zupełnie obojętnymi przechodniami. Doszliśmy do wniosku, że najczęściej odpowiedzialne za zupełny brak polotu są stwierdzenia, takie jak „jeżeli coś się sprawdza to po co to zmieniać”, czy np. „skoro w mojej branży tak się robi, to i ja tak będę robić”.

Trafne, dosadne, ale zdecydowanie przesadzone (nie w tym kierunku, w którym należy).

I jak to się ma do tego, że z każdej strony atakują nas nowości i innowacyjne rozwiązania, otrzymujemy informacje, że najważniejszy jest rozwój i samodoskonalenie,a konkurencja to nasz chleb powszedni.

Warto więc chwilę poświęcić, aby zastanowić się czy nasze dotychczasowe projekty i materiały mogły być wykonane w inny sposób. Targi są świetnym miejscem,aby sprawdzić, czy jesteśmy w czołówce najlepszych i jak daleko za nami jest reszta peletonu. Jest to moment, w którym nowości stają się już ogólnie używanymi, a my wiemy jak daleko trzeba odskoczyć, aby nasze kolejne realizacje mogły być znów zaskakujące. Dzięki temu nasze starania będą miały odzwierciedlenie w przeliczalnym efekcie jakim jest zainteresowanie klientów i kontrahentów.

Akurat naszej pracy przyświeca motto, że należy się piąć w stronę najlepszych, a nie być niezauważalnym pośród tłumu nam podobnych. Proponujemy korzystać z niego każdego dnia. A jak nie wiecie w jaki sposób przekuć to w realny efekt, z chęcią doradzimy.

długa droga (praca)

Pamiętacie drukarnię, która reklamowała się hasłem „drogo, brzydko, nieterminowo … ale blisko”? Nie wiemy czy właściciele byli zadowoleni z efektów tak nonkonformistycznej strategii marketingowej. Ale to hasło dotyka prostej prawdy – nie jesteśmy w stanie utrzymać wszystkich parametrów na jednakowym poziomie – krótkiego czasu realizacji, wysokiej jakości produkcji i niskiej ceny.
O jakości nie będziemy rozprawiać – zakładamy, że dla większości klientów ten parametr powinien być możliwie jak najwyższy.
Przyjrzyjmy się zatem czasowi realizacji, a do ceny wrócimy na koniec.

Czas realizacji druku zależy od kilku elementów:

1. Po pierwsze czas liczymy od momentu otrzymania poprawnie przygotowanych plików i ewentualnych wzorców kolorystycznych. Żeby zacząć musimy też mieć zaplanowaną produkcję, zakupione materiały. Jeśli moment dostarczenia plików z jakichś powodów przedłuża się nawet o jeden dzień, to czas realizacji może przesunąć się bardziej, ponieważ w kolejce czekają prace kolejnych Klientów drukarni. Jeśli w ostatniej chwili wprowadzimy korektę w specyfikacji produktu może się okazać, że wybrany proces technologiczny trzeba zmienić, pliki są nieodpowiednio przygotowane, czekamy np. na nowy papier itp. Produkcja powinna być zapięta na ostatni guzik, żeby utrzymać cenę i termin realizacji.

2. Załóżmy, że mamy już poprawne pliki, proofa, ustaloną specyfikację i oczywiście termin realizacji. Zaczynamy produkcję. Ale czy napewno nie można czegoś przyspieszyć? Przecież maszyna drukuje nasz nakład w kilka godzin. To co tam może jeszcze trwać tyle dni?

Każdy etap produkcji ma fizyczne ograniczenia jeśli chodzi o czas trwania. Maszyna drukarska faktycznie „wyrzuca” arkusze bardzo szybko. Ale zanim przejdziemy do dalszych działań druk musi wyschnąć. W zależności od zastosowanego podłoża może to zająć mniej lub więcej czasu. Suche arkusze możemy już obrabiać dalej – foliować, tłoczyć, ciąć, giąć, szyć czy kleić. Możliwości dodatkowego uszlachetniania i zabiegów introligatorskich jest całkiem sporo. Każdy z nich zajmuje określony czas. Nie wszystkie z nich przebiegają automatycznie. Niektóre prace są wykonywane ręcznie (np. klejenie kiwaków do wobblerów lub podklejanie plakatów taśmą dwustronną). W ich przypadku pośpiech może tylko doprowadzić do zwiększenia odpadu.

3. Mając już gotowy nakład bardzo łatwo zaprzepaścić całą wykonaną wcześniej pracę na etapie pakowania. Niestety nie możemy liczyć na delikatne obchodzenie się z naszymi cennymi paczkami przez firmy przewozowe. Źle zabezpieczony towar zwykle ulega zniszczeniu w transporcie. Dlatego warto na ten etap również poświęcić odpowiednią ilość czasu i pieniędzy.

Wróćmy do pieniędzy. Wszystkie etapy wspomniane wcześniej wykonane prawidłowo przekładają się na konkretne koszty. Koszt można delikatnie obniżyć jeśli możemy sobie pozwolić na wydłużenie terminu realizacji (pewne procesy możemy np. robić wspólnie dla różnych zleceń). Odwracając sytuację – możemy czasem przyspieszyć produkcję, ale musimy zwiększyć cenę – dodatkowe fundusze pozwalą nam np. na zatrudnienie dodatkowych osób do prac ręcznych.

Chociaż więc tempo pracy maszyny drukarskiej robi wrażenie, to cała produkcja może trwać kilka lub kilkanaście dni i nie wynika to ze złej woli drukarni, tylko z ograniczeń czasowych samych procesów i ograniczonej ilości środków finansowych, które mają jednocześnie zagwarantować wysoką jakość i zapewnić drukarni zarobek.