O wykrojnikach słów kilka

Czasem mamy dość prostych kształtów i standardowych formatów w naszej pracy. Chcemy dać ponieść się fantazji lub specyfika produktu wymaga od nas uzyskania kształtu innego niż standardowy arkusz.

W takim wypadku będziemy korzystali z wykrojnika. W uproszczeniu oznacza to, że praca po druku będzie wycinana według dostarczonego kształtu, mogą to być zaokrąglone rogi, ale również obrys człowieka, towaru, pojazdu lub siatka pudełka.

Dla klienta i projektanta wykrojnik jest przede wszystkim linią zaznaczoną na projekcie, dla nas jednak ma on głównie postać fizyczną. Jest to forma drewnianej podstawy w której przy pomocy technologii CNC żłobione są rowki, które służą do mocowania różnego rodzaju „noży”.

W projekcie natomiast jest to po prostu kształt zaznaczony linią w dowolnym nieużywanym w innym jego miejscu kolorze Pantone z naniesionym atrybutem „nadruk obrysu” (ang. overprint). To pozwala nam na łatwe wyizolowanie siatki.

W zależności od potrzeby możemy zastosować:

  • linie tnące (noże) – stosuje się je tam, gdzie konieczne jest przecięcie materiału (najczęściej obrys zewnętrzny opakowania). Są to linie stalowe zaostrzone na jednej krawędzi. Występują w różnych wysokościach, szerokościach i rodzajach ostrza w zależności od wykrawanego materiału. Najczęściej używane są noże o wysokości 23,8mm i grubości 0,7mm
  • linie nagniatające (bigi) – są to jakby „tępe” noże – zamiast ostrza mają zaokrągloną krawędź.
    Stosuje się je wszędzie tam gdzie materiał trzeba zagnieść lub załamać np. ścianki pudełka.
    Podobnie jak w przypadku noży dostępne są ich różne wysokości i grubości. Parametry te także dobiera się w zależności od wykrawanego materiału.
  • Linie perforacyjne (perforacje) – linie tnące ale z przerywanym ostrzem. Używa się ich jeśli z pewnych względów, nie można zastosować bigi lub np. do nacięcia kuponów do późniejszego ich odrywania. Możliwe są różne rozstawy długości naprzemiennie cięcia i przerwy. Aby wykonać np.: kupon promocyjny do oderwania – taki jak w książkach telefonicznych albo czasopismach – użyjemy perforacji, w której cięcie to np. 2 mm, a przerwa 1 mm. W opakowaniu z grubej tektury falistej, aby ułatwić zaginanie, zamiast bigi także zastosujemy perforacje, ale w innej konfiguracji np.: 15 mm cięcia i 15 mm przerwy.

Przy projektowaniu z użyciem wykrojnika musimy pamiętać o pewnych ograniczeniach. Jednym z ważniejszych jest odległość pomiędzy ostrzami, która powinna wynosić minimalnie 3 mm. Powinniśmy pamiętać również, że niewielkie ostre elementy mogą zostać niedokładnie wycięte.

Reklamy

Znowu nie ten kolor :(

„Ale ten kolor miał być inny!” Odbieramy taki telefon od Klienta i od razu pot spływa nam po plecach.

Pierwsze pytanie, które sobie zadajemy brzmi: jaki to w takim razie miał być kolor?

Możliwości jest co najmniej kilka. Żeby rozwikłać zagadkę musimy wiedzieć do czego zleceniodawca porównuje wydrukowaną pracę. Do poprzednich realizacji, do próby kolorystycznej, do projektu widzianego na monitorze lub wydruku ze swojej drukarki, czy może do wytycznych zapisanych w firmowych standardach? Odpowiedź na to pytanie pomoże nam w odpowiedzi z kolei czy z plików, które otrzymaliśmy od Klienta było możliwe uzyskanie koloru, o który mu chodzi.

Zwykle problem w odwzorowaniem kolorów w druku staje się tym bardziej widoczny dla Klienta im więcej wykonuje prac z tymi samymi elementami projektu. Zmienia się drukarnia, grafik, specyfikacja produktu (materiały, technologia druku) a kolor powinien być jak najbardziej zbliżony we wszystkich pracach. Powodzenie tej operacji można sprowadzić do trzech kroków: wprowadzeniu odpowiednich wartości koloru na etapie projektu, przeliczenie tych wartości odpowiednio do technologii druku i materiału oraz brak odchyleń na etapie samego druku. W teorii wydaje się to proste, ale ponieważ w tym procesie bierze udział wiele osób i urządzeń, to jest niestety sporo miejsca na błąd. Co możemy zrobić, żeby go uniknąć?

Za odpowiedni kolor w pliku odpowiada grafik projektujący daną pracę. Grafik nie jest wróżką, więc musi znać ewentualne ustalenia odnośnie kolorystyki prac, które zapadły przy okazji wcześniejszych realizacji lub wynikają np. z księgi znaku. Warto przekazać grafikowi pełną specyfikację druku a nie tylko np. sam format pracy. Na jej podstawie grafik może przewidzieć ewentualne ograniczenia kolorystyczne, jakie mogą wystąpić przy realizacji danej pracy. Przy skomplikowanych projektach wskazane jest wręcz by grafik mógł skontaktować się bezpośrednio z drukarnią. Jego wątpliwości rozwiane na etapie projektowania mogą znacznie ułatwić wszystkim życie.

Mając już prawidłowo przygotowany plik w interesie wszystkich ze stron (grafika, Klienta i drukarni) warto przygotować proofa, czyli wydruk na którym możemy w wiarygodny sposób ocenić kolorystykę pracy. Jeśli proof zostanie zaakceptowany przez Klienta posłuży drukarni jako wzór kolorystyczny.

Mimo, że proof przydaje się wszystkim, to jednak decyzja o jego zamówieniu leży po stronie Klienta, tak jak i koszt jego przygotowania. Ten ostatni nie jest duży o ile nie chcemy proofować każdej z kilkudziesięciu stron przygotowywanej właśnie broszury.

Przy okazji proofów warto pamiętać o kilku rzeczach:

  • Proofem nie może być jakikolwiek wydruk z pliku. Mówiąc o proofie mamy na myśli tylko certyfikowany proof cyfrowy. Jest to wydruk, który posiada certyfikat poprawności wykonania i może posłużyć jako wzór dla maszyny drukarskiej.
  • Proofa najlepiej zamawiać w drukarni, która będzie wykonywać daną pracę. Jeśli z jakiegoś względu nie jest to możliwe zapytajmy w drukarni z jakich profili kolorystycznych będą korzystać przy druku i przekazać tę informację firmie przygotowującej proofa.
  • Dla wygody warto robić proofa w dwóch kopiach. Klient podpisuje obie i jedną zostawia u siebie a druga wędruje do drukarni.
  • Akceptacja proofa nie jest miejscem na poprawki tekstów czy grafiki.
  • Pamiętajmy, żeby oglądać proofa w świetle dziennym – światło sztuczne potrafi swoją barwą mocno zniekształcić naszą percepcję kolorów.
  • Warto zwrócić uwagę, że chociaż proofy są doskonałym narzędziem kontroli koloru, to nie są ostatecznym wzorem druku i mogą różnić się od finalnego arkusza, który wyskoczy z maszyny. Większość pantonów będzie zasymulowana z większym lub mniejszym przybliżeniem. Nie zobaczymy na proofie zmiany koloru pod wpływem foliowania oraz wpływu samego podłoża. Na nic nie przyda nam się proof przy pracach drukowanych na kartonie metalizowanym (to temat na osobny wpis 🙂 ) Na proofie z racji innej technologii druku nie zobaczymy wreszcie offsetowego rastra. Szara ciągła kreska na proofie w rzeczywistości okaże się z bliska linią przerywaną, złożoną z czarnych kropek.

Mimo tych niedoskonałości proof jest i tak najprostszym i najlepszym narzędziem służącym do sprawdzenia, czy kolor będzie odpowiadać naszym oczekiwaniom.

Ostatnim etapem jest druk. Mając proofa drukarz stara się zbliżyć do tego wzorca i zakładając że dwa poprzednie etapy powiodły się powinno mu się to udać. Drukarz to ostatni bastion – jeszcze na tym etapie można jeszcze sporo poprawić, choć zwykle zmiany koloru w jednym miejscu pociągają za sobą zmiany gdzie indziej. Dlatego korekty na tym etapie często wiążą się z podjęciem decyzji które elementy są dla nas ważniejsze pod względem kolorystyki. Przy istotnych dla nas pracach warto skorzystać z tzw. akceptacji druku w drukarni, żeby samodzielnie dopilnować wierności kolorystycznej na ostatnim etapie produkcji.

Pamiętajmy więc: od zlecenia dla grafika do odbioru gotowego produktu przechodzimy przez wiele etapów. Proces ten w teorii jest prosty. Ale dobry efekt na końcu wymaga po drodze zaangażowania i uwagi wielu osób. Również tego, któremu najbardziej zależy, czyli zlecającego pracę Klienta.

Termin terminami, a czas już nas goni …..

Jak chcielibyśmy pracować? Ile Państwu potrzeba na to czasu?

Jak pracujemy? Termin na wczoraj.

Kto z nas tego nie zna i nie przerabia raz za razem, z kolejnym klientem.

Pojawia się więc pierwsze pytanie: z czego to wynika?

Już nawet siły najwyższe pogubiły się w labiryncie produktowo-przestrzenno-czasowym. Z reguły odpowiedź jest jedna: TO NIE JA MAM NA TO WPŁYW. I tak zaczynamy kolejny dzień w nerwowej, terminowej odysei.

Stąd kolejne pytanie: po co nam w ogóle terminy?

Otóż wyznaczenie terminu powoduje, że w chaosie galopujących dni i tygodni roboczych, pojawia się delikatny powiew nadziei na poczucie spełnienia i „ogarnięcia” sytuacji. Termin, jaki by nie był, z samego założenia jest dobry. Mamy plan działania, harmonogram naszych realizacji i papierowego świadka naszej ciężko wykonywanej pracy.

Czy jednak patrząc na na powyższe wyjaśnienia nie nasuwa się Wam myśl, że skoro jest to tak doskonałe narzędzie to dla naszej własnej wygody można by zacząć z niego korzystać w bardziej racjonalny sposób?

Co nam da poprawnie określony czas realizacji?

– po pierwsze spokój ducha – wiemy, że wszystko idzie zgodnie z terminem, mamy czas na wykonywanie naszych obowiązków, a nie nerwowe podgryzanie ołówka za monitorem naszego komputera,

– po drugie i w sumie niezwykle istotne – nasi pracownicy mają odpowiednią ilość czasu, aby wykonać dla nas nieskazitelnie idealną pracę, za którą im płacimy (a nam nasz klient),

– po trzecie i ostateczne, nie będziemy rozmijać się z naszym terminem – wykonanie zlecenia w czasie ustalonym przez obie strony daje sygnał, że ta współpraca ma ogromne możliwości dalszego rozwoju.

Tak więc dla obopólnego zdrowia psychicznego proponujemy, aby następnym razem każdy z nas poświęcił odrobinę więcej czasu na urealnienie naszych oczekiwań terminowych.

DRUK CYFROWY – DLACZEGO WARTO?

Często pojawiają się opinie, że druk cyfrowy jest gorszy od offsetowego. Czy to prawda? 

Życie pokazuje, że tak radykalne stwierdzenia rzadko się sprawdzają w każdej sytuacji. Nie inaczej jest w tym przypadku. Druk cyfrowy to inny obszar druku niż druk offsetowy. Każdy z nich ma swoje zalety i ograniczenia, ale oba doskonale się uzupełniają.

Najważniejsze zalety druku cyfrowego:

1. Ze względu na sposób przygotowania materiałów do druku unikamy drogich kosztów przygotowania pojawiających się przy druku offsetowym, a więc jest niezastąpiony przy drukowaniu niskich nakładów. Cena jednostkowa zamawianego produktu zasadniczo nie ulega zmianie niezależnie od tego czy drukujemy jedną, 10 czy 100 sztuk.

2. Druk cyfrowy daje możliwość personalizowania. Personalizować można praktycznie wszystko, teksty, grafiki, itp. Wyobraźcie sobie druk 500 sztuk zaproszeń, czy kalendarzy, z których każde ma inne zdjęcie np. zaproszonego gościa, indywidualny adres, personalia. To tylko jeden przykład, a jak wspomniałem możliwe jest praktycznie wszystko.

3. Jakość materiałów w druku cyfrowym praktycznie nie ustępuje jakości druku offsetowego:

– do niedawna tonery dawały pewne ograniczenia jakościowe, później pojawiły się tonery polimerowe – półciekłe, a następnie również farby. Obecnie niektóre maszyny umożliwiają uzyskanie wydruków, których nie jesteśmy w stanie odróżnić od produkcji offsetowych. Jeżeli zależy nam np. na uzyskaniu doskonałej jakości zdjęć to korzystając z najnowszych technologii cyfrowych i odpowiednich nośników możemy wręcz uzyskać lepszą jakość niż w konwencjonalnym druku.

– nośniki – mamy do dyspozycji całą gamę nie tylko papierów, ale również nośników z tworzyw sztucznych – chyba komentarz niepotrzebny…

– w tej chwili maszyny cyfrowe to całe systemy drukujące z których na końcu możemy otrzymać gotowe produkty wykończone introligatorsko i uszlachetnione.

4. I teraz wisienka na torcie – możemy z dowolnego miejsca na świecie tworzyć gotowe dokumenty do druku, konfigurować je oraz drukować w dowolnym udostępnionym nam miejscu. Powstają coraz bardziej zaawansowane systemy informatyczne zdalnego przygotowywania prac, dedykowane specjalnie dla maszyn cyfrowych. Przykładem może być fotoksiążka. Logując się do systemu w firmie mieszczącej się np. w Hiszpanii, która takie fotoksiążki wykonuje mamy możliwość indywidualnego przygotowania jej layoutu, korekty przesłanych zdjęć (kolorystyka, kadrowanie), wybrania materiału, rodzaju oprawy, uszlachetnień i wydrukowania jej na udostępnionych nam urządzeniach cyfrowych. Co ciekawe mogą one być właśnie w tej firmie, ale mogą być udostępnione w dowolnym innym miejscu. 

Aktualnie głównym ograniczeniem możliwości druku cyfrowego jest format zadruku. W tej chwili z większości maszyn uzyskamy format netto A3. Jednak i to może ulec zmianie w najbliższej przyszłości, gdyż producenci stale pracują nad tym tematem, a co za tym idzie formaty w kolejnych, nowych urządzeniach są coraz większe. Już są dostępne maszyny cyfrowe, z których możemy dostać wydruk w formacie B2.

Ograniczeniem ekonomicznym pozostaje oczywiście nakład. Wraz z jego wzrostem dochodzimy do granicy, przy której koszty przygotowania druku stanowią coraz mniejszą część ceny jednostkowej i opłaca się uruchomić produkcję offsetową.

Wierzcie mi to tylko niewielka część tego co można powiedzieć, czy napisać o druku cyfrowym.
Jeżeli chcecie więcej to dajcie znać, jeżeli się nie zgadzacie to napiszcie, jeżeli chcecie coś dodać to zdecydowanie będzie nam bardzo miło.

katalog